Inne

No i skończył się 2016…

No i skończył się jakiś czas temu, ale ja ciągle zajęty jestem. Powoli jednak powstaję z gruzów i na nowy rok szykuję kolejne wyzwania.

Ku swej pamięci chciałbym opisać progres jaki się dokonał w 2016. Po przeczytaniu kilku podsumowań… Ale co tam, nieważne, że małe, ważne, że własne i swoimi siłami.

Najbardziej w 2016 ucieszyło mnie:

To, że wziąłem ( a czego nie planowałem ) udział w #52booksin52weeks, w ramach którego udało mi się przeczytać 54 książki w ciągu roku. Widziałem w podsumowaniach, że jedna z koleżanek po fachu, to nawet 70 łyknęła. WOW!

To, że mimo niesprzyjającej aury i roku wielkich zmian, udało mi się z żoną wyremontować dom, co zajęło (i to mocno) 3/4 roku.

To, że w końcu udało mi się przejść z Windowsa na MacOs (i kupić maca pro) i tylko na nim pracuję!

To, że byłem na (prawie) wszystkich spotkaniach grupy dev@ldz, co na niniejszym blogu opisałem. A bonusowo, na ostatnim spotkaniu wystąpiłem. Feedbacku nikt nie przysłał… Szkoda.

To, że mimo strasznie niesprzyjającej aury wziąłem udział w “Daj się poznać”. Nijak nie dałem się poznać, bo ciągłe problemy z kompem, czasem i innymi. Ale udział wziąłem i przepisy spełniłem. Trochę mam niedosyt, że tak słabo mi poszło…

To, że założyłem tego bloga. Nie jest on żadnym wielkim sukcesem, ale udało mi się w ciągu roku natrzaskać prawie 100 wpisów. Co prawda większość z nich powstała w pierwszej połowie roku, ale za to udało mi się skończyć remont (patrz wyżej).

To, że zmieniłem pracę, co spowodowało zwiększenie się moich możliwości. Zmieniłem też minimalnie sposób pracy, z developera na devopsa.

Przejechałem się Ferrari po torze wyścigowym, zrobiłem kilka tysięcy motocyklem i spełniłem kilkanaście małych marzeń.

Najbardziej w 2016 zasmuciło mnie:

Śmierć wielu wielkich ludzi. Żegnaj Metatronie.

To, że do tych wielkich, nie doliczają Lemmy’ego Kilmistera (z drugiej strony, przez niego na pewno nie ma już dziewic w niebie 🙁 ).

To, że nie ukończyłem żadnego projektu programistycznego.

Nie spełniłem kilku założonych punktów na rok 2016, ale i tak spełniłem jakieś 150% planu 🙂 Bo plan mały musi być 🙂

A na 2017 mam nadzieję więcej tego dobrego! Jeśli nie udało Ci się spełnić swoich planów… Nie przejmuj się, właśnie nadszedł Nowy Rok. Nowe możliwości. Ważne by nie rezygnować i (że zacytuję) “DO ROBOTY!!!”.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *