Programowanie

Dev@Ldz – spotkanie dziesiąte – ostatnie… w tym roku!

Taaaakkk… Aż by się chciało powiedzieć “…coś się kończy coś się zaczyna”.

Tym razem było inaczej. Zaczął Tomaszek swoją bardzo fajną opowiastką o Infrastrukturze. Koleś ewidentnie ze sceną obeznany i nie bojący się wyzwań. Walnął calą prezentację z kopyta tak, że nie zdążyłem zauważyć kiedy się skończyła. Na pewno zrobił też na mnie wrażenie przygotowaniem. Cała prezentacja była bardzo spójna i wspomagał się zapiskami na tablecie. Po prostu pro…

Swoją droga kolega miał już przyjemność występować w tym roku na “naszej” scenie. Niestety ja nie miałem przyjemności tego obejrzeć. Wakacje rzecz wymagająca – a że akurat jakoś weekend majowy tak wypadał 🙂 No ale tym razem nadrobiłem!

Najpierw chciał poznać nas, aby się zorientować co i jak można. Zaczął od różnych trudnych pytań dotyczących tego jakiej infrastruktury używamy w firmie. Ponieważ pracuję jako DevOps to wiem… Ale zakładam, że większość programistów mogłaby mieć problem w odpowiedzi na te pytania. W końcu to problem opsów.

Kolega prezenter trochę odżegnywał się od tego, że jest to prezentacja o DevOpsach… Ale była 😛 Poruszył tematy takie jak monitorowanie środowisk. Również to jak trudno odwzorować produkcję i że to jest kosztowne. Widać, że wie o czym mówi. Jedyne czego mi zabrakło to jakiegoś mema… Ot np:

ops problem now

 

A potem… A potem było piekło. Tzn przez pierwsze 5, no może 10 minut. Tak – na scenę wyszedłem ja. Mój temat to “Multilanguage”. Że niby o co chodzi? Sam nie wiedziałem. Geneza tego jest taka, że jednemu z organizatorów przedstawiałem o czym mogę opowiedzieć, a potem też nadmieniłem, że mogę o używaniu różnych języków programistycznych. No faktycznie jak pracuję 6 miesięcy w nowej pracy tak mam projekty w 6 językach. Produkcyjnie (jak na DevOpsa 🙂 )! No i mu się na moje nieszczęście spodobało 😐 Kombinowałem jak głupi, jak to łyknąć. I poszedłem w komedię 🙂

Jak było? Kto był ten wie 🙂 Mnie się bardzo podobało. Polecam każdemu taką próbę. Miałem tyle energii w sobie, że przez 3 dni siedzieć nie mogłem. Fajnie mi się trafiło, że było tak kameralnie. Tak z 15 osób. Ale nadal stres był wielki. Nawet czapkę ze stresu w ten dzień zgubiłem. Ale to był pozytywny stres, taki mobilizujący. Jeśli czyta to ktoś kto był – proszę o feedback w komentarzu! Warto iść z tą komedią gdzieś dalej? A może było to taka straszna porażka, że nie warto się nigdzie pokazywać?

A Was drodzy czytelnicy, jeśli nie byliście – zapraszam, w kolejnym roku może będzie nawet lepiej, bo coś słyszę w kulisach, że się popularny ten dev@ldz robi 🙂

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *