Pracuję już od 10 lat, a w trakcie zdobywania doświadczeń udawało mi się co i rusz zmieniać formę pracy. Pracowałem zdalnie na umowę o dzieło, pracowałem i z biura na takąż umowę. Pracowałem zdalnie na umowę o pracę i nie zdalnie na umowę o pracę. Teraz pracuję nie zdalnie na B2B, ale mam możliwość tak zwanego home office.

Dzielę swoje doświadczenia na pracę zdalną, czyli wykonywanie jej poza biurem, ale niekoniecznie w domu, pracę z domu oraz pracę w biurze. Ostatnia opcja jest znana chyba wszystkim i preferowana przez pracodawców, którzy zatrudniają ludzi w okolicach .NET. Naprawdę niezbyt często zdarzają się pracodawcy, którzy potrafią zaufać człowiekowi na tyle by pozwolić mu wykonywać jego pracę z dowolnego miejsca (jeden z niewielu – chlubny wyjątek). A więc większość z nas pracuje zapewne z biura. Proszę jeśli czytasz ten artykuł napisz w komentarzu w jaki sposób pracujesz.

  • praca w biurze

Praca taka ma bardzo dużo plusów – codziennie widzimy się z zespołem, standing meeting nie wygląda idiotycznie jak wtedy gdy stoisz frontem do komputera :), kontakt pomiędzy członkami zespołu jest silniejszy. Oczywiście rozmowy, które toczą się wewnątrz zespołu, a nie dotyczące pracy dochodzą do mych uszu, czy nawet czasem uczestniczę w nich (mamy własny wspólny box 🙂 ). Będąc na miejscu mogę reagować na problemy innych dużo szybciej. Nie ma problemu z połączeniem do serwera w pracy. Rzecz, która jest dla mnie najfajniejsza to to, że spotykam na swej drodze o wiele więcej ciekawych osób od których mogę czerpać wiele fajnej wiedzy. Widzę jak działają inne zespoły i co robią. Mogę popytać praktyków o fascynujące mnie technologie, których ja nie używam w pracy, ale oni owszem. No i najfajniejsze obiad jem zazwyczaj z kimś (ale jak mam ochotę sam to też nie ma problemu). No i jest komu pochwalić się wynikami w Pokemon Go czy Fallout Shelter.

Niestety trzeba dojeżdżać do tego biura co pożera sporo czasu. Ja uwielbiam jeździć więc nie jest to dla mnie problemem. Włączam jakąś książkę na mp3 i nie mam nawet poczucia straty czasu. Wiem natomiast, że dla wielu ludzi jest to problem. Czasem jest też problem ze skupieniem się jak ktoś zieje mi w kark, bo jest mu coś potrzebne. Faktycznie łatwiej kogoś o coś zapytać kiedy siedzi obok Ciebie. Brak asynchroniczności też jest dla mnie problemem, bo do tej pory pracowałem tak, że na zadane mi pytanie po prostu odpowiadałem z dużym opóźnieniem i nie było to jeszcze niegrzeczne. Teraz gdy ktoś stoi obok mnie to ciężko jest po prostu zignorować go jeszcze przez 5-10 minut, bo właśnie kończę jakąś super skomplikowaną funkcję.

  • praca z domu

Przez ostatnie 4,5 roku pracowałem z domu. Taka praca ma wiele plusów z których wyróżnia się oczywiście ogromna ilość czasu, który zaoszczędzamy na dojeździe do pracy. Tu też w zależności od pracodawcy, a ja akurat miałem dobrego, można pracować o mniej więcej dowolnych godzinach. Oznacza to, że w czasie gdy inni pracują ja mogłem zrobić zakupy, odprowadzić i przyprowadzić dziecko z przedszkola, czy zająć się rzeczami, które ciężko zrobić po pracy. I co najfajniejsze większość tych rzeczy i tak zajmowało mi mniej czasu, bo nie stałem w korkach czy kolejkach w sklepach. Pracując w swoich pieleszach nikt, ale to nikt nie był w stanie wyrwać mnie z transu, toteż miałem programik, który co jakiś czas informował mnie, że wypadałoby zobaczyć co się dzieje na świecie. Mam swoje nielimitowane, nie podglądane łącze do internetu, a to oznacza, że jeśli się zmęczyłem mogłem zająć się rozrywką czy czymkolwiek. Również podczas przemęczenia pracą  często korzystałem ze spacerów po leśnej okolicy. O właśnie a okolicę mam miłą, wiec wyjazd na rowerku przed i po pracy… Główne plusy związane jednak są z czasem i tym, że nikt mi nie przeszkadzał. Na co kto “wydaje” ten czas, który zauważyłem u programistów jest swoistą walutą, jego sprawa. Ja większość starałem się spędzać z dzieciakiem i trochę przeznaczałem na sport.

Praca bezpośrednio z ludźmi daje mi kopa. O ile środowisko współpracy jest zdrowe i chętne do poszerzania wiedzy i robienia “jeszcze lepiej” to nakręca mnie to niesamowicie. Czasem trzeba mnie aż uspokajać jak tryskam gejzerami “moich” pomysłów (moich, bo nie wszystkie są dobre). Podczas pracy z domu takie zachowania miałem uśpione. Zdecydowanie mniej dopaminy i serotoniny pływało w moim organizmie. Jak zrobiłem coś genialnego to mogłem napisać o tym na Skype, bądź przybić piątkę ze ścianą za plecami. To nie było takie fajne. Brak też było rozmów takich “frywolnych”, które sprawiają, że poznajesz ludzi z którymi pracujesz. W pracach gdzie zdalność była wyjątkowa (tylko ja byłem zdalny) w ogóle mnie pomijano i właściwie nikt mnie nie znał i się ze mną nie liczył. Jedynie podczas spotkań co dwa tygodnie człowiek ładował socjalne akumulatory. Mogłem pracować w pidżamie, albo w stroju różowego królika, co zapewne byłoby dla niektórych plusem. Dla mnie to minus, bo jednak trudniej mi się było zebrać i ogarnąć. Teraz bez problemu wstaję o 5 rano, wtedy nie potrafiłem się do tego zmusić. No i praca w domu wiązała się z “przecież i tak jesteś w domu, wypierz, posprzątaj. Jutro to zrobisz, 5 minut Cię nie zbawi…”. Strasznie niezdrowe zachowania, które udało się opanować. Bo to, że siedzę w domu nie oznacza, że nie jestem w pracy. Choć teść ciągle przygląda mi się dziwnie, bo co to za praca, że za siedzenie w domu mi płacą 😉

  • praca zdalna

Z góry powiem, że nie pracowałem nigdy z żadnego wspólnego biura czy innych pomysłów na znalezienie sobie miejsca do pracy. To co udało mi się zrobić to kilka razy pracować poza biurem i poza domem na raz. Czasem była to restauracja wspólnie z kolegą. Czasem zdarzało się pracować w jakimś dziwnym miejscu, ot u teściowej, w jakimś barze, na wyjeździe czy na wakacjach, przedłużanych w ten sposób. Z zazdrością patrzę na ludzi, którzy pracują w ogóle poza krajem, jednocześnie zdalnie wykonując swoje zadania. Można podróżować po świecie i połączyć to z pracą i stałym zarobkiem. No ale wróćmy do tego co wiem. Praca w ten sposób działała na mnie świetnie. Zmiana otoczenia, jednocześnie praca z ludźmi (o ile się kogoś udało namówić na taką pracę, a nie było łatwo). Można było robić pair programming, bo było nas niewielu. Obiad i kawa zazwyczaj były o wiele lepsze (i droższe) niż lura w biurze. Śmiech i wolna atmosfera, a kto mógł kosztował piwa czy innych trunków i nie było z tym problemu. Praca stawała się czystą przyjemnością generalnie nie przypominającą pracy.

Minusem był czas poświecony na dojazd w odpowiednie miejsce. Niewielu się decydowało na taki typ pracy i ciężko było to robić z kimś, a samemu to jednak smutno w knajpie siedzieć. Okazywało się to dość drogie, cały dzień w restauracji z posiłkami i napojami. No i ciężko się skupić na pracy-pracy w takiej atmosferze. Co prawda brzmi to jak połączenie minusów pracy zdalnej z minusami pracy w biurze, to od czasu do czasu sprawia to ogrom przyjemności. Chciałbym robić w takiej atmosferze spotkania raz na kilka tygodni i zajmować się nauką – taki developers day w którym bierzesz nową technologię i rozpracowujesz na co może się przydać w pracy.


Podsumowując każdy rodzaj współpracy ma swoje plusy i minusy. Powyżej opisałem jak ja je widzę, bo każdy ma inne spojrzenie na ten temat.

Dla mnie najfajniejsza jest praca w biurze z możliwością wzięcia 1-2 dni w tygodniu pracy z domu. Ta praca z domu przydaje się jak napada śniegu i nie chce mi się jechać do pracy kilka godzin, albo mam wyjazd gdzieś daleko i chciałbym tam jechać zaraz po pracy, lub chciałbym z rana pofruwać na rowerze / pograć w kosza.

Praca zdalna, ale nie z domu, najchętniej widziałbym od czasu do czasu z kolegami jako wypad gdzieś, gdzie w luźnej atmosferze przebadamy jakieś nowe technologie.

Generalnie łączenie tych kilku sposobów (a pewnie jest więcej) pracy myślę, że znacznie zniweluje ich minusy. Od czasu do czasu praca z domu pozwoli ogarnąć ogródek w sensownym czasie. Praca z biura zasili ciało dopaminą  i serotoniną (czyli hormonami odpowiedzialnymi za poczucie sukcesu, dobrze wykonanej pracy oraz za przywództwo, podziw u innych) oraz pozwoli poznać nowe rzeczy. Praca zdalna spoza domu da nam możliwość rozluźnienia się w towarzystwie kolegów oraz poznania nowych technologii na własnych palcach.

A jaki sposób wybrałbyś Ty?

9 Replies to “Praca z domu, praca zdalna i praca w biurze – porównanie.

  1. Cześć,
    Bardzo fajnie opisałeś różne formy pracy. W moim odczuciu najlepsza jest praca z biura z możliwością wzięcia jednego czy dwóch dni tzw home office. Praca w biurze ma dużo plusów, szybciej i łatwiej pomagamy komuś czy ktoś pomaga nam rozwiązać problemy. Czasem zdarzają się rozmowy, które może i spowalniają development ale zyskujemy większą integrację z zespołem a można czasem dowiedzieć się coś ciekawego 😉

  2. W mojej pierwszej pracy (duża korporacja) pracowałem w biurze i dopiero po pewnym czasie pojawiła się możliwość pracy z domu, ale z ograniczeniem do jednego dnia w tygodniu i tylko od czasu do czasu. Gdy nabyłem już trochę doświadczenia i stałem się bardziej samodzielny, bardzo mnie zaczęła wkurzać praca w biurze, ponieważ miałem bardzo mało kontaktowy team – w zasadzie to można było pogadać tylko z jednym kolegą (jeśli był), albo z ludźmi z innych teamów. Mało tego, testerzy oglądali filmy na YT albo grali, a na koniec miesiąca dostali premię za to, że wykonali poprawnie… testowanie. Dlatego dzień pracy z domu był dla mnie zbawieniem i zawsze ta robota lepiej szła – mimo, że mój manago był bardzo nieufny, a na robocie totalnie się nie znał 😀 Generalnie duże korpo, sztywne reguły, nieelastyczni managerowie – dopiero teraz widzę to z takiej perspektywy, bo mam porównanie z moją nową pracą…
    Niespodziewanie dostałem ofertę z bardzo małej firmy. Niezbyt chętnie pojechałem na rozmowę, gdzie okazało się być bardzo sympatycznie i zupełnie inaczej niż w korpo. Na dzień dobry zaproponowano mi możliwość pracy 2 dni z domu, co było dla mnie szokiem i w sumie miało znaczenie, ponieważ dojazd zajmuje mi ok 45min. Okazało się, że znaczna część ludzi pracuje cały czas zdalnie i to w różnych godzinach pracy. Bardzo ciekawiło mnie jak można tak funkcjonować, więc postanowiłem zmienić pracę i była to zdecydowanie dobra decyzja!
    W biurze mam możliwość pogadać na luźne tematy, ale przysiąść z kolegami nad ciężkim problemem i wtedy wspólnie walczymy. Z kolei praca z domu pozwala mi zaoszczędzić sporo czasu na dojazdach, zaplanować zajęcia ‘na po pracy’ itd. Nie jestem pewien czy całkowita praca zdalna byłaby dla mnie dobra, ponieważ programistyczne dyskusje w biurze wnoszą bardzo dużo i czasem z ‘niewinnej’ rozmowy można sobie uświadomić bardzo istotne rzeczy np. gdzie można zastosować jakąś technologię, której do końca się nie rozumie. Jestem fanem połączenia kilku dniu w biurze i kilku dni z domu.
    Nigdy nie pracowałem w share’owanych biurach czy restauracjach i jestem dość sceptycznie do tego nastawiony. Przede wszystkim bardzo brakowałoby mi dużego monitora i nie jestem pewien czy ciągły szum pozwoliłby mi się skupić… Chyba jedynie słuchawki i muzyka przez cały dzień.
    Bardzo podoba mi się pomysł jednego dnia w miesiącu do luźnej pracy nad jakimś projektem, który team sobie wymyśli. Nie próbowałem czegoś takiego ale sądzę, że może to dać pozytywne efekty w postaci poszerzenia wiedzy. Być może taki dzień ma jakieś minusy (oprócz starty czasu z punktu widzenia pracodawcy), ale na tę chwilę ich nie widzę.

    1. Dzięki za komentarz. W mojej historii było odwrotnie, od małych teamów do sporej korporacji. Ale i tutaj potrafi być lekko i zwinnie 🙂 Całkiem fajnie się pracuje, zwłaszcza, że zespoły sa mocno rozdzielone i to jak praca w malutkiej firmie 🙂 Na razie mi się podoba, ale kto wie co będzie potem 🙂

      1. Dokładnie tak – zobaczymy co będzie dalej. Jedyna pewna rzecz, to ciągłe zmiany, więc trzeba szukać tego, co w danym momencie jest dla człowieka najlepsze.
        U mnie projekt był ogromny, zadania źle rozdzielane itd. ale nawet ta praca miała swoje plusy – mogłem pozałatwiać swoje sprawy siedząc w biurze (remont), a to było dla mnie ważne. Nie zaryzykowałbym stwierdzenia, że korpo to zło i nigdy więcej – po prostu ja tak akurat trafiłem.

        1. Słyszałem, że to dobre dla higieny zmienić pracę raz na jakiś czas. Ot np. raz na 2 lata. Chyba, że podejmujesz się prowadzenia projektu dużego. Z drugiej strony jak ma to zająć >2 lata, a nie jest iteracyjne i ma to być waterfall, to pewnie nie chcę tam pracować 🙂 Bo generalnie jestem za tym by program był użyteczny już po pierwszym Sprincie.

  3. dla mnie w pracy zdalnej fajne jest to, że mogę pracować w niemal każdej firmie u pracodawców na świecie i to bez konieczności przeprowadzania się. można tym “podrasować” CV, np. będąc pracownikiem dużej firmy z Londynu. oczywiście trzeba tylko wcześniej zorientować się w rozliczeniach i podatkach bo tu jest parę kruczków (sam na nie trafiłem). dla ciekawych zainteresowanych przykładowy link: http://www.eporady24.pl/praca_zdalna_u_zagranicznego_pracodawcy,artykuly,15,86,873.html pozdrawiam innych “domatorów” 🙂

  4. Praca w biurze na umowę o pracę – tak pracuję. Ma to swoje plusy i minusy. Plusy: codzienne spotkania z ludźmi, łatwiejsza możliwość zorganizowania się, niż w domu, łatwiejsza możliwość przestrzegania przepisów bhp (nie wiem co by się stało, gdyby wypadek w pracy, zdarzył mi się w domu, albo podczas “wyskoczenia na zakupy” – czyli jadę gdzieś w godzinach pracy… jak to potem rozegrać z ZUS-em itd.). Podczas pracy w siedzibie pracodawcy wszystko jest jakoś bardziej zorganizowanie, a żadna kwestia nie budzi wątpliwości (zazwyczaj). Minusy to wczesne wstawanie, to, że trzeba zawsze “jakoś” wyglądać – wyszykować się itd. i dojazdy oczywiście. W ostatecznym rachunku wolę jednak stały kontakt z drugim człowiekiem, niż siedzenie w domu w samotności przed komputerem.

  5. Dla mnie praca zdalna to najlepsze z możliwych rozwiązań. Pozwala na tzw. work life balance. Dzięki takiej pracy wydaje mi się, jestem o wiele bardziej efektywna. Nie tracę 3 godzin na dojazd , które moge wykorzystać na spacer, spotkanie ze znajomymi, czy naukę nowych rzeczy. Już dawno zauważyłam, że praca w biurze zupełnie mija się z celem ( i tak połowa rozmów odbywa się na hangoucie, albo przez maila). Równie dobrze można tak rozmawiać będąc w domu. Spotkania przez skypa, hangour czy inne komunikatory uważam za tak samo efektywne, jak te prowadzone “na żywo”. Pracując zdalnie mam taki sam kontakt z moimi współpracownikami , jak wtedy kiedy byłam w biurze. Moja firma zupełnie zrezygnowała z biura , a kasę , którą oszczędza wydaje na na szkolenia pracowników, plus raz na miesiąć spotykamy sie w jakimś ciekawy miejscu, żeby omówić najwazniejsze sprawy,
    Na koniec najważniejsza kwestia to – praca zdalna to raj dla osób lubiących podróze. Nie raz zdarzało mi się wyskoczyć gdzieś na tydzień i pracowac zdalnie np. z Hiszpanii , albo Włoch.!! Polecam 🙂 Jedynym problemem jest wciąż mała liczba ofert pracy, a także brak konkretnego miejsca gdzie takiej pracy szukać. Mam nadzieję, ze niebawem się to zmieni

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *