Inne

Retrospekcja…

Czasem warto zrobić sobie retrospekcję tego co się zrobiło w jakimś tam określonym czasie. Ja wybrałem sobie okres półroczny. Nie dlatego, że to jakoś planowałem, po prostu zmieniają się plany i priorytety więc chciałem sobie podsumować i zmienić lekko plan 🙂

W ciągu tej połowy roku zrobiłem dużo więcej niż przez ostatnie 4 lata. Ba! Zrobiłem i zacząłem robić więcej niż w ogóle planowałem! Ale po kolei.

Pierwszą rzeczą, którą widać na pierwszy rzut oka jest ten blog. Zacząłem go pisać na początku roku, bo był on na pierwszym miejscu mojego planu nowych porządków w życiu zawodowym i około zawodowym. W pół roku zrobiłem chyba sporo wpisów. Ten jest 78. Planowałem w to pół roku zrobić 100… No nie udało się 🙂 I tak jest super. Posiadanie bloga ma sporo plusów. Mogę sobie pisać na różne tematy. Zachowywać wiedzę, troszkę traktować go jako pamiętnik. Jest to też spoko miejsce na wymianę myśli pomiędzy blogerami. A to ciekawi ludzie. Blog ma też swoje ciemne strony. Czasem piszę frywolnie, a to nie każdemu się podoba. Własny blog to pewna odpowiedzialność za myśli którymi się dzielisz. Blog to też pochłaniacz czasu, zwłaszcza jak traktujesz go poważnie.

W związku z blogiem zacząłem się też udzielać bardziej w mediach społecznościowych. Nie widać mnie generalnie, bo nie lubię, ale jeśli jest konieczność… Mam konto na twarzoksiążce, korzystam silniej z tweetera. Od niedawna zacząłem też używać snapchata. Naprawdę fajny pomysł z tym jak to działa. Polecam każdemu spróbować!

W tym roku też udało mi się kupić upragnionego mac booka. Z kupnem tego sprzętu nosiłem się już 2 lata (albo i więcej). Ciągle komputer służbowy mi wystarczał. Aż w końcu pewnego dnia nie wytrzymałem, pojechałem do sklepu i kupiłem sobie problemy 🙂 Niestety komputerek mimo ceny i ponoć jakości przeżył 2 wymiany płyty głównej. Na szczęście teraz jest ok.

W tym roku byłem też na szkoleniu z F# oraz na kilku konferencjach. Dalej rozwijam ten aspekt, choć jest on dla mnie dość trudny. W sumie środowiska na takich zjazdach są dość zamknięte, bo ludzie przyjeżdżają grupkami. Trudno poznać kogoś nowego i pogadać na ciekawe tematy. Zazwyczaj nie mam czasu zostawać po konferencji na imprezę (rodzina #1). Tudzież podczas przerw kawowych między prelekcjami jak dla mnie wygląda to słabo. Choć to może problem mojej nieśmiałości, albo braku obycia. Może też po prostu nie jestem interesujący i nie warto ze mną gadać? Nie wiem…

W tym roku również totalnie nie planowanie wziąłem udział w konkursie “Daj się poznać”. Efekt wzięcia w nim udziału nie jest zbyt spektakularny, choć z drugiej strony na sporą ilość osób byłem jedną z 70-kilku, które spełniły wymagania by można na nią głosować. Niestety podczas odbywania się konkursu miałem bardzo wiele rzeczy do zrobienia i robiłem go, muszę się przyznać, na pół gwizdka. Do tego komputer mi nie pomagał w tym, bo padł dwa razy, a to był mój jedyny sprzęt na czas konkursu. Niestety nie udał się ten start moim zdaniem, ale z drugiej strony – wziąłem udział i pomacałem SWIFT. Więc coś z tego jednak mam.

W tym roku troszeczkę poważniej zacząłem tez stosować GTD. Był to planowany ruch by ogarnąć moje wszystkie chcenia. To nie jest tak, że stosuję tą metodę. Raczej pisze listy i powiadomienia i staram się je wykonywać. Ale z samymi założeniami metody chyba nie ma to wiele wspólnego. Z plusów na pewno jest to, że nie zapominam. Prawie wszystko mam zapisane i to mnie rozwija. Pozwala mi się skupić na realizacji pomysłów, a nie ciągle na myśleniu i przypominaniu sobie co to ja miałem zrobić. Warto to stosować. Naprawdę efekt jest niezły.

W zeszłym roku jeszcze pod choinkę żona kupiła mi czytnik z Amazona. Jestem nałogowym czytelnikiem i pochłaniam kilogramy książek. W związku z GTD zacząłem tez robić różne listy. Również książek które przeczytałem. To że stworzyłem takie listy pozwoliło mi przystąpić do wyścigu 52booksin52weeks. Postęp można obserwować na tweeterze pod hashem #52booksin52weeks. W każdym razie w 0,5 roku przeczytałem 30 książek. W tej chwili na moment gdy piszę te słowa mam przeczytane ponad 70% 31 książki. Zajmuje to sporo czasu, ale jest strasznie fajne. Udział w tym “wydarzeniu” nie był planem do wykonania w tym roku, ale… Daję radę. I sprawia to niesamowitą satysfakcję!

Jedną z najważniejszych i planowanych decyzji była zmiana pracy. Przeszedłem z etatu na własną działalność. Pracę zdalną zamieniałem na taką, w której dojeżdżam do pracy 100 km (dziennie robiąc 200). Ale robię to co lubię. W różnych technologiach różne ciekawe rzeczy. Temat pracy na pewno poruszę później tu tylko zaznaczam taka zmianę.

Z trochę bardziej prywatnych rzeczy… Kupiłem żonie Mini One, by mogła sobie dojeżdżać do swojej pracy swoim upragnionym “wozidełkiem”, a mi oddała mojego Hyundaia. Mój Hyundajek co prawda już dogorywa, ale mam nadzieję, że do końca roku jakoś pójdzie do przodu. Jak zemrze, to już mam plany na wymianę. W każdym razie kupnem Mini spełniłem porzekadło “rok bez kupienia auta rokiem straconym”, bo od kilku lat co roku jakieś auto kupuję/zmieniam.

Dodatkowo obiecałem sobie w tym roku zrobienie czegoś z 2 zabawkami, które sobie kupiłem już dawno temu. Mowa o gitarze i motocyklu. Z gitarą sprawa wyglądała prosto. Muszę nauczyć się w tym roku grać 20 utworów. Obiecałem to sobie zrobić w cały rok… Zrobiłem w pół. Wykonanie podpisałem wykonem utworu “Cicho” na koncercie z okazji zakończenia nauki w szkole muzycznej (w sensie koniec roku). Co do motocykla, zabawa się dopiero zaczyna. Ale obiecałem sobie zrobić w tym roku co najmniej 1000 km. Zrobiłem już więcej. Byłem z żoną na zwiedzaniu Polski wschodniej. Udało mi się też raz wybrać motocyklem do pracy… Muszę kupić sobie troszkę inny strój bo o 5 rano to jednak zimno jest 🙂 W przyszłą sobotę znów mam wyjazd, a potem mam nadzieję, że te nieplanowane burze znikną i moto będzie moim głównym pojazdem do pracy.

W związku z tym, że robię różne listy wygląda na to, że udało mi się popróbować naprawdę fajnych alkoholi, obejrzeć kilkadziesiąt dobrych filmów i bajek. Zwiększając jakość życia i zapisując różne pomysły i sugestie różnych osób poświęcam czas na pochłanianie naprawdę dobrych rzeczy. To jest naprawdę fajne, że nie musze siadać i konsumować tego co po prostu jest, bo ja już mam listę tego co jest (prawdopodobnie) dobre 🙂

A do tego wszystkiego w tym roku zacząłem, albo raczej zaczęliśmy mały remont. Zamienił się on w regularną budowę i nie mam nawet biurka na którym mógłbym postawić komputer. Śpimy na materacu i w ogóle ciężko jest, ale byle do września! Wtedy może jakieś wakacje? Może też uda się zakończyć tą budowę. Miała się zakończyć w czerwcu i kosztować mniej niż już kosztowała. Chyba się przyzwyczaiłem. W każdym razie kolejny dom kupuję juz gotowy i to taki, w którym nie trzeba robić żadnych poddaszy!!!

Jest też parę rzeczy, których jeszcze nie zrobiłem, więc za kolejne pół roku będzie o czym pisać… Choćby o moim projekcie w F#, który mam nadzieję niedługo wskrzesić, i o książce, i o… Och sporo tego.

A Ty? Co zrobiłeś w tym roku?

4 thoughts on “Retrospekcja…”

  1. Super post! Bardzo podobnie jest i u mnie w tym roku. Zmieniłem pracę na znacznie bardziej wymagającą, gdzie mogę powiedzieć, że w dużej mierze musiałem się usamodzielnić i faktycznie wziąć odpowiedzialność za projekt całościowo, a nie tylko za małe wycinki. Oprócz tego akurat kończę remont, który twa już dobre 2 lata.. Robiłem między innymi poddasze (wełna, stelaż, ściany gk, sufity), więc gdybyś coś potrzebował to pisz, udostępnię galerię z moich prac (prace na poddaszu wykonałem samodzielnie).
    A z ciekawości, gdzie dojeżdżasz do pracy?
    Oprócz tego wreszcie zacząłem spędzać znacznie więcej czasu z córeczką, bo przez remont zawsze tego czasu było mniej… Kontynuuję czytanie książek IT, które są na liście do przeczytania – niestety nie jestem tak szybki w czytaniu jak Ty 🙂 Poza tym, zrobiłem wiele szkoleń na Pluralsight, dzięki czemu mogłem przekonać się, że jest to cenne źródło wiedzy i że taka forma mi odpowiada.
    Aktualnie zakupiłem głośniczek bluetooth, żeby zacząć słuchać podcastów IT w drodze do pracy 🙂
    Czytałem dzisiaj również Twój post na temat B2B – dzięki za info! Sam zastanawiam się nad taką formą, ale wydaje mi się, że póki co, nie jestem gotowy do takiej zmiany…
    Pozdrawiam!

    1. Cieszę się że post się podoba! Miłe, że skomentowałeś go – dzięki!
      Fajnie, że pchasz kamień pod górę. Mam nadzieję, że nigdy nie braknie nam wzniesień 🙂
      Ja już sam nic w domu nie robię. Po moich ostatnich pracach jeszcze podczas budowy domu stwierdziłem, że mam 3 lewe ręce do takiej roboty i wolę po prostu zostawić to fachowcom. Co do ich jakości to inna para kaloszy, ale przynajmniej mam czas na to co ważne.
      Do pracy dojeżdżam codziennie 100 km w jedną stronę, a do miasta Łodzi konkretnie.
      Książki IT tak szybko mi nie idą. Uwielbiam beletrystykę, a konkretnie s-f i fantasy. Pluralsight mi nie podszedł, ale w pracy mamy za darmo i to i jakieś książki IT. Właśnie muszę się dowiedzieć co i jak 🙂
      Głośniczek u mnie w aucie by się nie sprawdził, hałasuje strasznie już, czas powoli na zmianę 🙂 Zazwyczaj mp3 mam w radiu, albo słuchawki do IPhone. Te drugie działają równie dobrze na motorze 🙂
      Polecam również snapchata, to coś co oglądam w drodze z auta do pracy (10 minut) i z powrotem 🙂
      Pozdrawiam!

  2. Miałem jeszcze zapytać jakie masz moto? 😀 Ja miałem CBF600, ale pewna pani postanowiła zakończyć moją przygodę z moto, na szczęście bez poważniejszych dla mnie konsekwencji 😐 Na razie rozglądam się za czymś ciekawym…
    A do czego wykorzystujesz Snapchata, bo nie bardzo rozumiem? Myślałem, że to jest serwis do przesyłania nagich fotek 😛
    Pozdrawiam!

    1. Aktualnie CB1000 ale rozglądam się za czymś fajniejszym.
      Nagi fotki to podstawa -> ale tak serio to chłopaki gadają o ciekawych rzeczach i prowadzą takie mini blogi. Też się czasem udzielę, ale niezbyt często. Ostatnio mało czasu nawet na prowadzenie tego bloga.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *