Nie, nie, nie… Z góry mówię, że ten post nie ma nic wspólnego ze znalezieniem pracy jako takiej. Coś takiego możecie znaleźć np. tu, albo w milionie innych poradników typu How to be awesome.

Tym razem chciałem tylko powiedzieć, jak to fajnie czasem zaaplikować na jakieś ciekawe stanowisko do ciekawej firmy? Co to daje?

Jeżeli pracujesz już jakiś czas w pewnej niszy branżowej (Oh yeah, I’m a super, duper C# core programmer!) na jednym stanowisku w jednej firmie (u nas są ludzie na tym samym stanowisku, w tym samym zespole, robiący to samo nawet 8 lat!) to prawdopodobnie zjazdy zwane konferencjami są dla Ciebie informacją o tym co się dzieje na świecie? Jeżeli tak nie jest – komentuj!!! Moim zdaniem na konferencjach pojawiają się czysto teoretyczne informacje jak chcielibyśmy, żeby było. Nawet jeśli ktoś mówi, że używa tego (czy czegoś innego 🙂 ) komercyjnie mnogość problemów związanych z danym rozwiązaniem chyba jest lekko kolorowana. Moim zdaniem rozmowa z kolegami na konferencjach o tym co, gdzie i jak robią daje więcej. (Choć nie wiem czemu, u mnie jak z kimś rozmawiam temat w 5 minut schodzi na samochody, motocykle albo alkohol :D)

A gdyby tak dowiedzieć się co firmy, które lubię i szanuję robią? I jak? Nawet jeśli praca u nich Ci nie pasuje z pewnych względów (nie, nie przeprowadzę się do San Francisco!) to warto zaaplikować do nich na jakieś stanowisko. Dlaczego jakieś? Bo można też zobaczyć jakie są wymagania i możliwości np. DevOpsów (zakładając, że jesteś programistą), albo co i jak robią Front-endowcy.

Oprócz kupki pomysłów, prawdopodobnie również rozwiązań architektonicznych, opisu sposobu pracy, wartości, którymi firma się kieruje otrzymasz kilka dodatkowych kluczowych informacji. Dla mnie są 3 wartościowe informacje, które wynoszę z takiej rozmowy:

  1. Jaka wiedza jest potrzebna na rynku i gdzie ja się plasuje na tymże rynku;
  2. Jakie są sposoby na interakcje w danej firmie i jaka jest atmosfera, jakie czynniki na to wpływają;
  3. No i oczywiście jaka jest płaca na takim stanowisku w innej firmie;

Jeżeli dowiem się jakie techniki programistyczne dana firma stosuje, a przecież widzę rezultat, mam gwarancję, że te techniki się u nich sprawdzają. Warto rozważyć ich wypróbowanie w moim środowisku. Dodatkowo, jeżeli uważam/widzę że się nie sprawdzają, warto do nich podchodzić z dystansem. Jeżeli większość firm używa Reacta, a ja go jeszcze nie spróbowałem -> już wiem w co zainwestować czas i nie tracę go na wymyślanie “czego się teraz uczyć”. Listę ToDo w moim CV mam za darmo! Jeśli nie dostałem się do danej firmy, jestem w jakimś punkcie za słaby – wiem co szlifować. Zazwyczaj jeśli coś pójdzie nie tak, to dostaniesz wytyczne, co jest nie tak, i czemu jest źle. Do tego czasem można podłapać fajne pytania, które potem zechcesz zadać swoim kandydatom na takie stanowisko!

Jak się ludziom pracuje w danym środowisku? Czy open space jest dobry, czy zły? Jak w danej firmie rozwiązuje się problemy z pracownikami, którzy pracują zdalnie (jakie problemy? przecież to same plusy!!!)? Zazwyczaj dowiesz się, lub może będziesz miał okazję zobaczyć, co jest najbardziej obleganą zabawką w firmie. Może warto o coś takiego poprosić szefa (lub kupić jeśli jest się szefem). Dla mnie byk do ujeżdżania w Fujitsu w Łodzi to na razie niekwestionowany no. 1.  Ale przecież nikt nie sprzeda się “za piłkarzyki” 🙂 Jak działa dział HR? Czy w ogóle istnieje? Czy jest i jaki jest dostęp do szefa? Czy atmosfera jest sztywna czy raczej na luzie? Tego wszystkiego można dowiedzieć się z rozmów kwalifikacyjnych.

No i chyba najciekawsze dla większości. Prawie wszyscy mówią: “nie chodzi o pieniądze, ja chcę się uczyć i rozwijać” (na bazie doświadczeń z niektórymi kandydatami), ale jak w necie pada temat ile można zarobić będąc XYZ w miejscowości QWERTY, to są to najchętniej odwiedzane tematy. No to z rozmów kwalifikacyjnych dowiesz się, ile możesz zarobić. Ile jesteś wart według tych firm do których zdecydujesz się uderzyć.

Jeszcze raz po co to wszystko?

Dla sportu, by się sprawdzić, czasem trochę zestresować, nie skostnieć i… Po prostu wiele się nauczyć.

Sam podejmuję się rozmowy co najmniej raz na 0,5 roku i na pewno jest to rzecz, którą warto robić. Nie zawsze się opłaca, bo czasem trzeba się przejechać np. do Warszawy, ale warto!

 

One Reply to “Rozmowa kwalifikacyjna… Źródło wiedzy!”

  1. Bardzo dobry wpis, świetny pomysł. Do tego pomaga pod szlifować umiejętności miękkie, także przekazywanie informacji i opanowanie stresu jeśli gdzieś na prawdę pójdziemy na rozmowę. No a jak się uda dostać? Boost ego za darmoszkę 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *