Patrząc sobie ostatnio na rynek IT, oraz na część moich kolegów programistów, to jest on bardzo płynny. Płynny i chłonny jak gąbka. Programiści (badanie HR na jakiejś grupie kiedyś przeczytałem) lubią zmieniać pracę tak co 2 – 3 lata, a HR-owcy oglądają i chcą przyjąć każdego (czasem nawet stolarza z 2 miesięcznym stażem w ramach rozszerzania możliwości). HR-owcom za przyjmowanie ludzi się płaci 🙂

Zastanawiam się dlaczego tak jest? Dlaczego w ogóle chciałbym zmieniać pracę?

Zacznę od ludzi którzy pracy nie chcą zmieniać, czyli od końca 🙂

Dla których to co stworzyli to całe ich życie jak David Heinemeier Hansson twórca Railsów i Basecampa. W swojej historii o tym jak został milionerem (i generalnie mógł już nie pracować) opisał, że jednak jego praca z Basecamp czyli w sumie jego dziecko – to jest to. I on pracy nie chce zmieniać, chce pracować nad ulepszaniem swojego dzieła. Znam kilka takich osób które są prze szczęśliwe z tego co tworzą. Prawdopodobnie w utrzymaniu w 1 pracy pomaga im też hobby, a DHH ma ciekawe – jest kierowcą wyścigowym. Inne znane mi osoby jeżdżą na rowerach i zazwyczaj są osobami rodzinnymi. Więc oni nie zmieniają pracy. A kto zmienia?

Prawdopodobnie osoby którym zależy na pracy, ale obecna nie spełnia ich oczekiwań. I tu znów od końca. Znam ludzi, którzy nie patrzą na wykonywaną pracę w ogóle. Właściwie nie interesuje ich ona. Po prostu robią swoje, a potem wracają do domu by tam spędzać życie. Ich zmiana pracy nie interesuje o ile są wystarczająco dobrze opłacani. Dla mnie to tacy “stagnanci” – zastygli gdzieś i dopóki nie będzie trzęsienia ziemi, nie ruszą się wcale.

Ale ci którym zależy, to tak naprawdę, to na czym im zależy? Odpowiedź na to pytanie próbuje dać Michał w swoim wpisie o wymarzonej pracy. Wskazuje tam aż 10 faktorów:

Purpose, Independence, Self development, Inspiring people & supportive team, Feedback, Recognition, Money, Environment, Challenges, Fun & happiness & passion

Nie dla każdego będą one ważne. Dla jednych pewne elementy będą ważniejsze, a inne mniej. Niektóre elementy będą inaczej odbierane (środowisko pracy – jeden lubi zdalną, drugi w biurze). Ja mam wrażenie, że dobrze je wszystkie trzymać w równowadze. Dla mnie ważna jest równowaga we wszystkim co robię.

Ostatnio jak o tym myślałem, to po własnych, bardziej lub mniej przykrych doświadczeniach, doszedłem do wniosku, że nasze życie codzienne składa się z 3 faz. 1/3 dnia zazwyczaj od jego początku to praca, potem kolejna 1/3 to odpoczynek, a na koniec 1/3 to sen. Fazy mają zazwyczaj po 8 godzin, ale nie zawsze tak jest. Przy czym nie jest istotne ile te fazy mają, ale muszą działać w pewnej koegzystencji. Jedna nie może wchodzić i pochłaniać drugiej. Jeśli jedna z faz się burzy kolejne nie działają jak trzeba. Jak w pracy mi nie poszło i czuję, że nie zrobiłem tego co trzeba, to będę miał problem z wypoczynkiem. Prawdopodobnie będę myślał o pracy, więc będzie mi ona pożerała fazę wypoczynku… itd. Jeśli jedną z faz będziemy mocno napinać, reszta będzie się walić i wpływać na tą fazę napinaną. Jednym słowem – równowaga! Bez niej daleko nie zajedziemy. Dla jednej osoby równowagą będzie 8 godzin pracy, 8 godzin spędzane z rodziną i 8 godzin snu, dla innego 3 godziny snu, 14 zabawy i to ostrej oraz 7 godzin pracy (albo leczenia kaca). W każdym razie trzymanie tych 3 elementów dnia codziennego w równowadze wpływa na to, że czujemy się szczęśliwi. Zaburzenie któregokolwiek z nich wpływa na nasze samopoczucie i inne fazy.

Na podstawie empirycznych doświadczeń pozwolę sobie wysnuć wniosek, że ważne elementy z powodu których zmieniłbym pracę to pieniądze, rozwój i nuda.

Pozwól, że opowiem Ci Twoją historię, bo tak mi łatwiej pisać, a może Tobie będzie łatwiej się utożsamić z moim podejściem 🙂

Gdy zaczynasz jakiś projekt i prowadzisz go dostatecznie długo, to zazwyczaj nie ma żadnych biznesowych korzyści ze zmiany podejścia i technologii. Najprawdopodobniej projekt rozpoczęty we frameworku x i języku y prędzej umrze do nich przypięty niż coś w tym zostanie zmienione. Najczęściej po 0,5 roku wesołego R&D zostajecie wtłoczeni w tzw. “utrzymaniówkę”. Problemem nie będzie wymyślenie czegoś nowego, tylko poprawienie starego, bądź wręcz debugging i nic nie zrobienie, bo “popsuje się co innego” (to najbardziej wkurza). Wiadomo – ktoś to musi robić. Są ludzie którzy to lubią. Ale przy takiej stagnacji, myśli o zmianie pracy, nawiedzają częściej. Nuda zabija!

Ale taka nuda i brak nowych ciekawych wyzwań. Podtrzymywanie czegoś, bądź rozwiązywanie nudnych tasków (“bo pani Marysi się myli, więc te labele nazwać trzeba inaczej”) zmniejsza Twoje możliwości rozwoju. Gdy tak robiliście na hurra R&D, co dzień uczyłeś się czegoś nowego. W niedzielę siedziałeś jak na szpilkach by w poniedziałek biec do pracy, bo pokażesz im jak to da się zrobić lepiej. Już widzisz tą piankę na piwie, które za takie coś postawi Ci Team Leader. A teraz w kółko robisz to samo. Nie zmienia się za wiele. Ok nie trzeba się tyle uczyć, być na bieżąco, wszystko toczy się spokojnie. Poczucie braku rozwoju, jest nudno.

Twoi koledzy się rozjechali po świecie. Masz z nimi kontakt, bo tworzyliście fajną paczkę, która robiła niemożliwe rzeczy. Okazuje się, że pensja u nich rośnie niebagatelnie. U Ciebie też nie jest źle, ale na pewno nie tak dobrze. Okazuje się, że w firmie X oraz Y i Z płacą o wiele więcej. Tak w ogóle masz wrażenie, że w Twojej pracy mało płacą, zwłaszcza jak patrzysz na ogłoszenia w których są widełki. A przecież masz spore doświadczenie. Nie jesteś najlepszy – sam to wiesz, ale najgorszy chyba też nie. Pracujesz już w tym wszystkim od 10 lat… Zawsze marzyłeś o motorówce 🙂 I wtedy właśnie dochodzi do Ciebie, że za mało zarabiasz… Pieniądze są po to by spełniać marzenia, ale są też wyznacznikiem pozycji. Generalnie gentlemani o pieniądzach nie gadają, ale wiadomo jak jest. To najbardziej “dochodowy” temat 🙂 W każdym razie nie chcesz zarabiać mniej niż inni (w sensie rzędu), chociaż nie tylko o pieniądze chodzi. Są wręcz miejsca, w których byś dopłacił gdyby dali Ci pracę (tester basenów i plaż?).

Tak chyba doszedłeś do momentu w którym chcesz gonić pozostałych i jednak zmienić tą pracę na inną. Chcesz w poniedziałek iść do pracy z dreszczem emocji. Chcesz żyć tą pracą, bo to 1/3 Twojego obecnego życia. I co Ty na to? Piszesz się na zmianę? Bo ja tak 🙂

One Reply to “Z jakiego powodu zmieniłbym pracę…”

  1. Nuda zabija. Ale praca też zabija.

    Nawet największemu wrogowi nie życzę zarywania nocek czy 20
    godzinnych dniówek żeby dowieźć projekt na czas. A potem się i tak okazuje, że będzie on trwał 2x dłużej niż powinien.

    I nawet nie chodzi tu o to, że ktoś “wymaga” tego od nas. Dla mnie – jeśli coś zacząłem, i mówiłem że zdążę, to muszę mieć pewność że zrobiłem absolutnie wszystko co w mojej mocy aby go ukończyć. Uznaję to za oznakę profesjonalizmu.

    Ale nie można całe życie robić nadgodzin.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *