Inne

GTD – wersja uproszczona

Od początku tego pięknego 2016 roku miałem założoną realizację pewnych planów. Tak zwane noworoczne obiecanki – cacanki. I pewnie jak co roku skończyłoby się na obiecywaniu gdyby nie to, że zastosowałem GTD. W najprostszym opisie – jest to metoda, za pomocą której wszystko co masz zrobić zapisujesz. Nie myślisz i dumasz (i zapominasz) o wykonaniu czynności, tylko wg listy po kolei wykonujesz.

Do tej metody (a jest wiele innych) przekonały mnie wpisy Maćka. Całkiem ładnie i wydajnie opisuje wszystko po kolei, kilka razy powtarzając najważniejsze rzeczy. A że zasada DRY (albo raczej DRH – Dont Repeat Him 🙂 ) jest bliska sercu memu – skupię się poniżej tylko na tym co ja wyciągnąłem z tej metody.

Przede wszystkim wszystkie pomysły zapisuję. Do zapisywania używam oczywiście One Note. Działa na Macu, działa na Windzie, działa na IPhone. W sumie pewnie można znaleźć implementację i na jakieś Arduino… Ale bez przesady. W programie bardzo łatwo zapisywać notatki podzielone na notatniki, zakładki i poszczególne strony. Można pisać, rysować, “tabelkować” czy co tam kto woli. Można też robić listy ToDo ze znacznikami wykonania, co przydaje mi się do tworzenia listy zakupów. Tak naprawdę mało istotne gdzie, ważne, że zapisujemy WSZYSTKO.

One note mam zorganizowany na notatniki, zakładki i podstrony do nich. Notatniki mam 3 prywatne i 2 współdzielone. Te trzy prywatne to:

  1. “Zakupy i działania” – tu zapisuję działania które chce podjąć w jakimś przyszłym bliżej nieokreślonym czasie oraz tymczasowe listy zakupów spożywczych/chemicznych.
    • Moto – zakładka dotycząca pojazdów które posiadam i czynności z nimi związanymi (4 strony po 1 dla każdego pojazdu)
    • Podwórko i dom – zakładka dotycząca działań podwórkowych
    • Inne – zakładka w której mam wszystko co nie pasuje wyżej.
    • Zakupy – tymczasowe strony z zakupami.
  2. “Aspiracje i pomysły” – tu zapisuje wszystkie pomysły i aspiracje takie jak np. artykuły na bloga, piosenki które umiem/chcę się nauczyć zagrać, książki które chcę przeczytać, etc…
    • konstrukcja swobodna, zależy od tego co chcę osiągnąć, ale panuje tu twórczy bałagan. Jeśli czegoś potrzebuję szukam po prostu.
  3. “Listy różne” – tu posiadam listy przeczytanych książek, obejrzanych filmów, spróbowanych marek whisky/piwa/wina, etc…

We współdzielonych mam rzeczy dotyczące pracy i są to notatnik naszego zespołu i notatnik zadań DevOps – taki do planowania/dziennik wykonanych rzeczy.

Niczego, ale to kompletnie niczego nie zostawiamy we własnej głowie. Jeżeli zostawimy jakiś pomysł w głowie, to za 5 minut go zapomnimy, a za kolejne 20 będziemy próbować go sobie przypomnieć. Tak się zmęczymy tym próbowaniem, że nie wymyślimy niczego innego. Doświadczyłem tego jadąc samochodem. Nie zapisałem genialnego pomysłu, żonglowałem nim w głowie, ale zanim dojechałem do domu zapomniałem. Po prostu zacząłem myśleć o innych rzeczach. Jedyne co pamiętałem to jego “zajebistość”. Straciłem wieczór by go sobie przypomnieć zamiast wymyślić coś nowego, bądź go po prostu wykonać.

No a co do “egzekucji” zadań. Rzeczy które są do zrobienia (“naprawić gniazdko”, “z psem do wete”, “naprawić półkę w kuchni”, “kupić nowe okulary”) zapisuję w programie Wunderlist.  Programik ten posiada wielkie możliwości, ale ja lubię prostotę, więc wykorzystuję tylko jego TODO. Mam 2 listy “Do zrobienia” i “Do kupienia”. Ta druga obejmuje kilkanaście pozycji, ta pierwsza kilka. Zakupy, takie duże (“rękawice do moto”, “odkurzacz do akwarium”, uchwyt na tablet”, “calgon do pralki”…) robię bardzo rzadko, więc ta lista wspomaga mnie jak trafię do jakiejś galerii. Wystrzegam się tego, ale czasem trzeba 🙂 Zadania do wykonania oglądam codziennie z rana. Jak mam na coś czas – “bum” i zrobione. Niesamowitą satysfakcję daje odbębnienie zadania i czyszczenie listy.

Na samym początku całą tą zabawę wspomagał Google Calendar, aby pamiętać o terminach itd. Na szczęście Wunderlist posiada możliwość określenia terminu wykonania zadania oraz terminów przypomnień. Jeśli mamy zadania określone na jakieś dni to pokaże on je w zgrabnej, osobnej liście z datami. Oczywiście przypomni o wykonaniu w czasie który wpisaliśmy do przypomnień.

Niestety z czasem ta satysfakcja z wykonywania zadań i zamykania listy maleje i trzeba w sobie pobudzać chęć do wykonywania tych rzeczy. Bo nie oszukujmy się lista raz maleje, raz rośnie, ale ciągle jest. Żeby nie było nudno czasem trzeba wstać np. o 6 rano, albo wcześniej i coś zrobić. Innym razem wstać rano by poczytać książkę i móc dopisać do listy. Fajnie jest też brać udział w różnych konkursach takich jak Daj się poznać, albo np. 52 books in 52 weeks…

Patrząc na to co sobie obiecałem na ten rok, a co już zrealizowałem (a minęły dopiero 2 miesiące) – naprawdę warto. Warto planować w przód, warto to zapisywać, warto cieszyć się realizacją.

Nie wszystko co warto to się opłaca, nie wszystko co się opłaca – warto.

Tu i opłaca się i warto – zapewniam i… Polecam!

3 thoughts on “GTD – wersja uproszczona

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *