Ostatnio uderzyło mnie to jak uzależniające są niektóre narzędzia. Na pewno każdy ma jakieś tam swoje ulubione, ale de facto jakby przyszło na ścisłość pewnie mógłby i programować w notatniku. No więc ja już nie mogę, bo używam Vim. Jest jeszcze jedno narzędzie bez którego nie wyobrażam sobie pracy, ale to tylko jeśli chodzi o kod C# i jest nim R#.

Co to Vim? To dość prosty w swej formie edytor tekstu, który posiada kilka trybów pracy. W normalnym trybie znaki które wpisujemy pomagają nam poruszać się po tekście, przeszukiwać go. W trybie INSERT wpisujemy znaki. W trybie VISUAL, zaznaczamy tekst. Warto zerknąć na dokumentację aby dowiedzieć się więcej.

Vim oczywiście nie jest ze mną od początku. Przyzwyczajanie się do jego pokręconej logiki przychodziło z trudem i w bólach. Dodatkowo kilka razy po prostu się nie udało. Najwidoczniej nie byłem wtedy jeszcze odpowiednio dojrzały. To trochę jak z whisky. Generalnie każdy dzieciak powie, że to przecież ohydne, niesmaczne, gorzkie (lub słodkie) i jeszcze pali w gardło. Trzeba odpowiedniej dojrzałości i przyzwyczajenia się, że gorzki też może być naprawdę smaczny. Można w nim wyłapać nuty torfowe lub słodowe. Dla każdego coś dobrego.

O Vim słyszałem już dawno, dawno temu – jeszcze na studiach. Pamiętam jak próbowałem coś w nim zrobić i się po prostu nie dało. Potem zapomniałem o nim na długo. 5 lat temu usłyszałem ponownie i również ponownie spróbowałem “Po co ludzie się tak męczą?” – pomyślałem i dałem sobie spokój po dniu. Na szczęście kolega z obecnej pracy (który już niestety z nami nie pracuje) przekonał mnie żebym spróbował jeszcze raz. Na początek za pomocą Vim Adventures. A potem przeczytałem ten genialny wpis guru Ruby. I wsiąknąłem.

Fajna rzecz, że w tej chwili jak wpisuję w Google hasło “How to quit” to automatycznie podpowiada mi “Vim, emacs, smoking…” W tej kolejności. I rzeczywiście jak człowiek wsiąknie to potem trudno odnaleźć się w każdym innym systemie edytowania tekstu. Na szczęście każde porządne IDE ma swoją nakładkę która pomaga poruszać się po tekście w podobny sposób jak w Vim. Nakładki są lepsze lub gorsze i lepiej lub gorzej wspierają funkcje. Niektóre nie posiadają niestety żadnych elementów z trybu COMMAND. Ja osobiście jestem na razie bardzo podstawowym “użyszkodnikiem” i to co oferuje Visual Studio w tej materii mi wystarczy.

Edycja tekstu bez Vim sprawia mi teraz ból za każdym razem gdy muszę to robić, bo jest strasznie nie intuicyjna. Po prostu zaczyna przeszkadzać po krótkiej chwili, więc jeśli edytuję tekst na komputerze, a nie ma tam Vim’a proszę użytkownika o robienie tego za mnie. Choć i vice versa, ludzie którzy go nie używają szybko się gubią. Pamiętam wesołe zdarzenie gdy na prezentacji był laptop z zainstalowanym VS z nakładką Vim, a jeden z 2 prezenterów nie znał tego sposobu edycji tekstu. Nie mógł sobie kompletnie z tym poradzić. Jak wyłączono Vim, to osoba która go używała przestała sobie radzić i zaczynała wpisywać jakieś dziwne znaczki zamiast pokazywać kod 🙂

 

Wy też uzywacie Vim? Jesteście zadowoleni? A może zawsze chcieliście się nauczyć, a nie mieliście czasu? Moim zdaniem nauka Vim przyspiesza pracę jeszcze raz tak samo jak nauka pisania wszystkimi palcami na klawiaturze. Polecam!

3 Replies to “O uzależnieniach słów parę.

  1. Z jakiej nakładki na vs korzystasz? Sam powoli przymierzam się do nakładki vim’a w vs w celu marginalizacji używania myszki. Może mógłbyś popełnić kolejny wpis z informacjami przydatnymi użytkownikom vs?

      1. Jak zasugerował Mateusz – sam używam VsVim. Miewam próby walki z OmniSharpem, który fajny jest i basta, ale nie ogarnia niektórych projektów-molochów. O ile robisz aplikacje CRUD to polecam OmniSharp, który masz automatycznie dostępny w VSCode. Swoją drogą VSCode bardzo fajny jest – zastąpił mi Atoma, również na Macu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *